Obserwatorzy bloga

wtorek, 21 kwietnia 2015

"Romanse Wszech czasów" - Sfinks

Prawie trzy tygodnie temu w ramach współpracy z wydawnictwem Sfinks otrzymałam książkę "Romanse Wszech czasów" Dagny Kurdwanowskiej. Po przeczytaniu, trochę Wam o niej opowiem :)


Od Producenta : 

Szczegóły produktu :
Autor: Dagny Kurdwanowska
Wydawnictwo: Sfinks
Oprawa: miękka
Stron: 320
Wymiary: 163 x 230 mm
Rok wydania: 2014

Każda epoka miała swoich miłosnych wywrotowców, którzy postępowali wbrew regułom i nie zważając na cenę schodzili na złą drogę. To właśnie ich śladem postanowiła podążyć autorka – tropem literackich cudzołożników, kochanków, uwodzicieli, femmes fatales, nieszczęśliwie zakochanych, by sprawdzić, jak pisarze i intelektualiści reagowali na ewolucje i rewolucje obyczajowe, w jaki sposób przekładali na język powieści pragnienia, uniesienia i namiętności współczesnych sobie lub odległych historycznie, lecz wciąż fascynujących ludzi.
Opowiadając o ich losach prześledzimy zmiany w postrzeganiu miłości i seksualności, tworzeniu się stereotypów i mitów na ten temat, definiowaniu obszarów tabu i próbach wybrnięcia z konfliktu między chrześcijańską doktryną a świecką namiętnością. Moralność religijną realizowano w małżeństwie, a erotyzm – poza nim. Tak narodziła się instytucja romansu – lekarstwa na rozpalone zmysły i dojmujący brak miłości. Piszącemu o wielkich romansach nie wolno ulec pokusie ich idealizacji. Musi pamiętać o mrocznej stronie takich związków – losie porzuconych, zdradzonych i odrzuconych małżonków, oszukanych rodziców.
Szczęście kochanków było często ich nieszczęściem. Kim byli mężowie Anny Kareniny i pani Bovary? Jakimi motywacjami kierowali się rodzice Romea i Julii? Czy cierpieli lub czuli się zranieni? Temat zdrady to jeden z lejtmotywów naszego życia. Miłość, seks i śmierć – wielka literatura karmi się takimi historiami i bohaterami.



Moja Opinia :

Książka w miękkiej, estetycznej oprawie bardzo wzbudziła moją ciekawość, dlatego też zabrałam się za lekturę od razu po jej otrzymaniu. Opisano w niej zmianę sposobu postrzegania miłości oraz zmianę obyczajów na przełomie wieków. Dowiadujemy się  z niej także jaka była, i jak zmieniała się rola kobiet. Książka napisana jest zrozumiałym językiem, więc przeczytałam ją w bardzo krótkim czasie. Autorka opisuje znane przykłady literatury o tematyce miłosnej, takie jak "Przeminęło z Wiatrem", "Anna Karenina", "Śniadanie u Tiffanyego", "Cierpienia Młodego Wertera", czy "Dama Kameliowa". Znajdziemy w niej również opisy bohaterów wybranych utworów, ciekawostki o których warto wiedzieć, jak i również tytuły tekstów, książek, utworów oraz filmów, które warto przeczytać lub obejrzeć. Książkę wzbogacono także o bardzo ładne ilustracje, portrety oraz obrazy. Możemy uzyskać z niej także interesujące informacje na temat życia autorów, takich jak William Shakespeare, Jane Austen, czy markiz de Sade. Utwory, o których wspomina autorka książki nie są mi obce, dlatego też z przyjemnością przeczytałam "Romanse Wszech czasów" :)




sobota, 11 kwietnia 2015

Kemon Hi Density Hair Manya

Tym razem opowiem Wam trochę o Hi Density Hair Manya, czyli o kremie do włosów zwiększającym objętość. Miałam przyjemność testowania produktu dzięki zakwalifikowaniu się do pierwszego etapu konkursu blogowego marki Kemon.


Od Producenta :

Krem do włosów zwiększający objętość.
HI DENSITY nadaje odpowiednią objętość i gęstość włosom falistym, utrwala i akcentuje loki. Zapewnia sprężystość oraz naturalną puszystość. Idealnie nadaje się do włosów suchych, kędzierzawych, nawilżając je i dyscyplinując. Sprawia, że włosy łatwo się rozczesują i stają się miękkie, gęste i błyszczące.


Moja Opinia :

Naszym oczom ukazuje się teraz bardzo ciekawe, oryginalne i kolorowe opakowanie z pompką, w którym znajduje się 240 ml kosmetyku. Krem posiada dość gęstą konsystencję, biały kolor oraz intensywny, przyjemny zapach. Jest wydajny. Już niewielka ilość produktu wystarcza mi na jedno zastosowanie. Tak, jak zalecił producent, nakładałam produkt na wilgotne włosy, a następnie przeczesywałam grzebieniem. Już wtedy zauważyłam, że rozczesują się o wiele łatwiej. Posiadam włosy falowane ze skłonnością do puszenia się. Często mam problem z "baby hair", które wystają i nie chcą się zdyscyplinować. Po zastosowaniu kremu są bardziej wygładzone, a włosy nie puszą się już i bardzo dobrze się układają. Ponadto stają się sypkie i miękkie w dotyku. Fale i skręt włosów naprawdę są podkreślone. Oczywiście zyskują one także objętości, o której zapewniał nas producent. Produkt nie skleja, ani nie obciąża ich. Podsumowując, krem miał bardzo dobry wpływ na moje włosy. Mogę polecić go z czystym sercem :)

piątek, 10 kwietnia 2015

Podkład Teint Infusion - Sephora ;)

 Ponad dwa tygodnie temu dzięki portalowi Kobietamag rozpoczęłam testowanie Podkładu Teint Infusion Sephora. Dzisiaj podzielę się z Wami swoimi wrażeniami :)


Od Producenta :

Podkład, który wyrównuje koloryt cery bez efektu obciążenia dzięki wtapiającej się, ultra płynnej formule z lotnymi mikropigmentami: rozpraszają się przy kontakcie ze skórą, doskonale łącząc podkład ze skórą.
Modulowany poziom krycia zależny od zastosowanej ilości podkładu: ultra precyzyjna pipetka umożliwia aplikację dokładnej dawki, jak przy kroplówce, aby uzyskać naturalne wykończenie.


Moja Opinia :

Podkład znajduje się w pojemniku o pojemności 20 ml. Do aplikacji produktu służyła mi pipetka. Z takim sposobem spotkałam się po raz pierwszy. Dzięki pipetce można pobrać odpowiednią ilość podkładu. Nie jest go wtedy ani za mało, ani za dużo. Konsystencja produktu sprawia, że dobrze się rozprowadza. Otrzymałam do przetestowaniu odcień "Sand". W opakowaniu wydał mi się dość ciemny, a nawet zbyt ciemny w stosunku do mojej karnacji. Obawiałam się, że kolor nie dopasuje się do mojej twarzy. Moja obawy pozostały jednak nieuzasadnione, ponieważ podkład bardzo dobrze wtapia się w cerę i nie tworzy efektu maski. Nie "pomarańczowi" twarzy. Krycie jest jak dla mnie wystarczające. Koloryt twarzy zostaje wyrównany, a cera jest bardziej matowa. Podkład utrzymuje się do kilku godzin, nie ściera się zbyt szybko. Podsumowując produkt spełnił moje oczekiwania i nie mam mu nic do zarzucenia :)

wtorek, 7 kwietnia 2015

Biała czekolada na gorąco Diemme

 Prawie trzy tygodnie temu w ramach współpracy z firmą Konesso otrzymałam do przetestowania białą czekoladę na gorąco Diemme. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję produktu ;)


Od Producenta : 

Doskonała, gęsta biała czekolada na gorąco prosto z Włoch! Czekolada na gorąco marki Diemme to gwarancja wysokiej jakości i niepowtarzalnego, kremowego smaku. Biała czekolada na gorąco Diemme zawiera w sobie prawdziwą białą czekoladę w przeciwieństwie do wielu napojów czekoladopodbnych dostępnych na rynku pod nazwą "czekolady".

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
  • W ekspresie ciśnieniowym - wlewamy 150 ml mleka do dzbanka i wsypujemy 25g czekolady (około 4 łyżeczki); po wymieszaniu napój spieniamy przy użyciu dyszy. Pod wpływem temperatury czekolada gęstnieje. Chcąc uzyskać gęstszą konsystencję należy wsypać 25 g czekolady do 120 ml mleka.
  • W naczyniu podgrzewanym na ogniu - na kuchence gazowej lub elektrycznej - do naczynia z mlekiem wsypujemy czekoladę; trzeba ją stale mieszać tak aby się nie przypaliła i osiągnęła odpowiednią konsystencję.
Opakowanie: 500g

Skład: cukier, skrobia kukurydziana, biała czekolada (26%) (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, laktoza, serwatka z mleka w proszku, emulgator: lecytyna sojowa, aromat waniliowy), aromaty, sól, barwnik: E160a


 Moja Opinia :

W dużym, ładnym pojemniku znajdował się woreczek białej czekolady w proszku 500g. Ponadto otrzymałam także plastikową miarkę do odmierzania produktu. Ponieważ nie posiadam ekspresu ciśnieniowego, przygotowywałam napój w naczyniu za pomocą kuchenki gazowej. Przygotowanie takiej czekolady jest oczywiście bardzo proste. Możemy sami ustalać konsystencję czekolady. Zależy ona od ilości proszku, jaką zużyjemy. Bardzo lubię białą czekoladę, więc chętnie rozpoczęłam testowanie produktu. Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć, że napój wygląda jak mleko. Różnicą jest jednak zapach czekolady. Spodobał mi się aromat przygotowanego napoju, który jest bardzo przyjemny. Od razu po spróbowaniu polubiłam także jego smak. Co ważne, nie wyczuwałam w nim żadnej chemii. Cieszę się, że mogłam przetestować ten produkt. Polecam wypróbować szczególnie tym, którzy lubią gorące napoje tego rodzaju :)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Odświeżacz powietrza Ardor ;)

Ponad dwa tygodnie temu rozpoczęłam testowanie odświeżacza do powietrza Amber marki Ardor, który otrzymałam w ramach współpracy z firmą Aureus-it. Zapraszam na recenzję produktu ;)


 Od Producenta :

Nuty zapachowe:
  • pomarańcza
  • bergamotka
  • liczi
  • jaśmin
Amber, to zapach, który przypadnie do gustu zwolennikom pomarańczy, bergamotki i róży, które połączone razem tworzą niezwykle orientalny zapach. Odświeżacz powietrza Ardor® w sprayu zdominuje pomieszczenie zapachem liczi i jaśminu, z elementami pomarańczy i bergamotki.


Moja Opinia :

Odświeżacz powietrza znajduje się w solidnej, estetycznej butelce z atomizerem o pojemności 250ml. Jego zaletą jest już sam wygląd, ponieważ elegancki design produktu sprawia, że spokojnie można go postawić w każdym pomieszczeniu. Dostępne są różne warianty zapachowe. Można wybierać spośród sześciu. Orientalny zapach, który otrzymałam bardzo mi się spodobał. Przypominał mi moje ulubione perfumy. Po rozpyleniu, zapach unosi się w dużej części mieszkania. Nie jest mdły, duszący, ani nachalny. Wręcz przeciwnie - bardzo przyjemny dla nosa. Jego kolejną cechą jest trwałość. Nawet po jednym psiknięciu zapach jest wyczuwalny przez długi czas. Uważam, że warto rozejrzeć się za tymi odświeżaczami :)

piątek, 3 kwietnia 2015

Przesyłka - pakiet Be GELicious Sally Hansen ;)

 Dzisiaj kurier dostarczył mi przesyłkę, której zawartość mile mnie zaskoczyła. Niedawno dowiedziałam się, że na fanpage'u Sally Hansen zakwalifikowałam się do grona Ekspertek marki Sally Hansen Miracle Gel. Dzisiaj otrzymałam pakiet do przetestowania, w którym znajdowały się :

- 2 lakiery Miracle Gel,
- Top Coat Miracle Gel,
- kupony rabatowe.



środa, 1 kwietnia 2015

Współprace - dwie przesyłki ;)

 Dzisiaj pokażę Wam zawartość dwóch przesyłek, które otrzymałam w ramach nowo nawiązanych współprac. Pierwsza przesyłka pochodzi od wydawnictwa Sfinks, a znajdowała się w niej książka "Romanse Wszechczasów" Dagny Kurdwanowskiej. 
Po przeczytaniu na blogu ukaże się recenzja :)


 Dzięki uprzejmości firmy Murier będę miała okazję przetestować także odżywkę do rzęs MurierLash. Na recenzję produktu będziecie musieli poczekać dłuższy czas :)